wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 1

To niesamowite, że minął już rok od kiedy znam moich głupków.
Rok od kiedy się z nimi przyjaźnię.
Rok od kiedy spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę o ile nie są w trasie.
Rok od kiedy jestem taka szczęśliwa.
Rok od kiedy jestem zupełnie inna.
Rok od kiedy zaczęłam nowy rozdział w swoim życiu.
I
pół roku od kiedy jestem z Kieran'em.

To takie dziwne, że w ciągu roku życie człowieka może się tak bardzo zmienić, wszystko
teraz jest inaczej...


****

Rano obudziłam się strasznie podekscytowana, w końcu 18-ste urodziny ma się tylko raz w życiu.
Właściwie to każde urodziny ma się raz w życiu, ale tu nie chodziło o to. Wreszcie mogłam
się z tond wyprowadzić, właściwie będzie mi brakowało wszystkich moich znajomych,
choć nie miałam ich zbyt wielu. Co prawda nikt mi nie każe się z nimi rozstawać
na stałe, ale nie wiadomo jak to się dalej potoczy. Może o mnie zapomną.
Nie będą do mnie dzwonić, pisać. Po prostu mnie oleją.

Wzięłam wcześniej przyszykowane ubrania i poszłam do łazienki. Po długim prysznicu i ogólnym
porannym 'ogarnięciu' postanowiłam zadzwonić do Kiera, w końcu mieli
mi uszykować wielkie urodziny, właściwie nie takie wielkie. Miałam na nich być ja,
Kier, Dean, Sean, Kit, Olivia i Max.
Pierwszy sygnał...
drugi sygnał...

-Halo - usłyszałam głos chłopaka w telefonie.
-Kiedy będziecie ? - spytałam od razu.
-Właściwie to stoję pod twoimi drzwiami.

Wstałam z łóżka i przeszłam na drugi koniec pokoju by otworzyć drzwi za którymi stał
mój chłopak. Jak zawsze wyglądał idealnie. Miał na sobie białą koszulkę i fioletową bluzę z
nadrukiem cytryny na piersi, jak zawsze Lemon Clothing, jak by nie miał innych ubrań. Ale
przyznaję, że wygląda w niej strasznie sexi. Do tego miał ciemne rurki i białe skaty.
Przy uchu trzymał jeszcze telefon. Uśmiechnął się i schował go do kieszeni.

Od razu wpiłam się w usta ukochanego, poczułam zaplatające się masywne ramiona
wokół mojej talii, gdy tylko chciałam się już od niego oderwać. Mocno mnie objął, lecz
po chwili lekko rozluźnił swój uścisk. Po czym spojrzał mi głęboko w oczy.

- Wszystkiego najlepszego, moja staruszko - szepnął do mnie.
-Też Cię kocham - ucałowałam go w policzek. - możemy już iść ?
-Jasne, jasne, wszyscy już czekają na miejscu - uśmiechnął się.

***

Kiedy dojechaliśmy do domu Lemon'ów, Kieran otworzył mi drzwi samochodu i podał
rękę, żebym z niego wyszła. Był naprawdę kochany. Czułam jak bym znała
go całe, życie, a to był zaledwie rok. Chłopak objął mnie w pasie i razem ruszyliśmy
przed siebie, by po chwili przekroczyć próg domu i usłyszeć krzyk - "surprise".





------------------------

Zastanawiałam się, czy wrzucić już rozdział, czy jeszcze trochę dopisać, ale tydzień nic nie dodawałam, więc proszę :D

wtorek, 5 listopada 2013

Wstęp

- Alex mogłabyś... - usłyszałam głos mojej opiekunki z domu dziecka.
- Dlaczego ja ? - spytałam. Zawsze o wszystko prosiła mnie, jakby nie mogła się tym czymś zająć inna osoba. Dobra, może i akurat tamtędy przechodziłam, ale to nie zmieniało faktu, że po prostu nie miałam ochoty jej pomagać. Ale czy mam w ogóle jakiś wybór ? HAHAH głupie pytanie. Oczywiści, że nie.
- Dobrze, przecież mogę sam sobie poradzić - z pomieszczenia z, którego wychodziła opiekunka wyłonił się wysoki brunet z roztrzepanymi włosami i niebieskim full cap'em. Miał na sobie koszulkę z jakimś nadrukiem ,
czarne jeansy i białe skaty.
- Alex, proszę cię, pomóż koledze - nalegała dalej.
- Nawet go nie znam, a pani mówi, że to mój kolega, no jasne - westchnęłam.
- W takim razie możecie się po prostu poznać - uśmiechnęła się.
- To co ma zrobić ?
- Oprowadź swojego kolegę po sierocińcu i jeszcze zaprowadź do pani Brown - wyjaśniła.
- Jeszcze raz mówię, że to nie jest mój kolega - jeny, co ona ma z tym 'kolegą' głupia baba. Zawsze wtrąca nos nie w swoje strawy, nie lubię jej.
- Dobrze, przepraszam, idźcie już, idźcie.

***

Po jakimś czasie, gdy już oprowadziłam mojego "kolegę", znaleźliśmy panią Brown i załatwił co tam miał do załatwienia mogłam wreszcie wrócić do swojego pokoju, ale niestety pod pretekstem
nie trafienia do wyjścia zmusił mnie, żebym go odprowadziła. Cały czas mówił mi o różnych rzeczach,
opowiadał o swoim życiu i w ogóle. Mówił też coś o tym, że jest w jakimś tam zespole,
ale to nie jest jakiś znany zespół. Cały czas właściwie miło spędziliśmy, przynajmniej mi się nie nudziło.
-To co, spotkamy się niedługo ? - zapytał, gdy doszliśmy już do drzwi wyjściowych.
-Co ? - powiedziałam zdezorientowana. Czy to miała być nie udana próba zaproszenia 
mnie na randkę czy co.
-No wiesz, myślałem, że mnie lubisz - był strasznie zdziwiony moją reakcją i z wzajemnością.
-Nawet cię nie znam.
-Zawsze możemy się poznać - uśmiechnął się. - robisz coś jutro ?
-Jutro jest weekend, więc nie, ale ...
-To przyjdę jutro i gdzieś wyjdziemy, pa - powiedział i szybko wyszedł.
-Ale Kieran... . Co to za człowiek - powiedziałam pod nosem.




*******************************


Wiem, że i tak nikt tego nie czyta, ale co tam :D HEHEHEH Jeśli by się wam nudziło możecie
zajrzeć też na tego bloga, ja go pisałam, ale teraz kontynuuje moja przyjaaaciółka <3 :3 HEH

poniedziałek, 28 października 2013

Prolog

Zapewne wszystkie nastolatki w moim wieku kłócą się ciągle ze swoimi rodzicami, mówią im
jak bardzo ich nienawidzą i jak bardzo chciałyby nie być pod ich stałą kontrolą, gdy chcą wyjść na
jakąś imprezę do późna, czy coś takiego.
Ale ja nie miałam nigdy takiego problemy, w każdym razie nie takiego samego...

Od kiedy pamiętam moi rodzice nie żyją. Wszystko przez jakiegoś głupiego kierowcę ciężarówki, który piany wsiada za kółko. Kto normalny tak robi.
Kto normalny myśli tylko o sobie i nie "gdyba" o tym co mogłoby się stać.
No i oczywiście moi niewinni rodzice musieli ponieść za to wszystko konsekwencje, a on
poszedł do więzienia na 5 lat, TYLKO NA 5 LAT. Za zabójstwo moich rodziców, moich niewinnych rodziców.

piątek, 18 października 2013

Bohaterowie

Alex :
Zbuntowana, energiczna dziewczyna mieszkająca w domu dziecka z powodu wypadku rodziców. Ma 17 lat, odlicza dni do swojej pełnoletności, żeby wreszcie opuścić sierociniec. Przyjaźni się jedynie z jedną z dziewczyn ze szkoły - Olivią, uważa, że tylko ona ją rozumie.



Olivia :
Od roku przyjaźni się z Alex, zwariowana, kocha flirtować z chłopakami, aktualnie jest z Max'em. Ma 17 lat i chodzi do jednej klasy ze swoją najlepszą przyjaciółką i chłopakiem. Tak samo jak Alex nie uczy się za dobrze.


Max :
Chłopak Olivii, lubi jeździć na deskorolce i grać na gitarze. Dobrze się uczy. Pokłócił się ze swoim przyjacielem Luke'em, bo tamten był zakochany w Olivii. Ma 17 lat.


Luck :
Również 17 lat, chodzi do jednej klasy z Alex, Olivią i Max'em. Wzorowy uczeń, lubiany przez wszystkich nauczycieli.



Room94:
Sean ( 24 lata ), Kieran ( 20 lat ), Dean Lemon ( 18 lat ) & Kit Tanton ( 20 lat ):
Szaleni, kochający imprezować. A reszty będziecie mogli dowiedzieć się już w pierwszych rozdziałach :)


_______________________


Hej !
To mój kolejny blog o Room 94 , mam nadzieje, że wam się spodoba :)