- Alex mogłabyś... - usłyszałam głos mojej opiekunki z domu dziecka.
- Dlaczego ja ? - spytałam. Zawsze o wszystko prosiła mnie, jakby nie mogła się tym czymś zająć inna osoba. Dobra, może i akurat tamtędy przechodziłam, ale to nie zmieniało faktu, że po prostu nie miałam ochoty jej pomagać. Ale czy mam w ogóle jakiś wybór ? HAHAH głupie pytanie. Oczywiści, że nie.
- Dobrze, przecież mogę sam sobie poradzić - z pomieszczenia z, którego wychodziła opiekunka wyłonił się wysoki brunet z roztrzepanymi włosami i niebieskim full cap'em. Miał na sobie koszulkę z jakimś nadrukiem ,
czarne jeansy i białe skaty.
- Alex, proszę cię, pomóż koledze - nalegała dalej.
- Nawet go nie znam, a pani mówi, że to mój kolega, no jasne - westchnęłam.
- W takim razie możecie się po prostu poznać - uśmiechnęła się.
- To co ma zrobić ?
- Oprowadź swojego kolegę po sierocińcu i jeszcze zaprowadź do pani Brown - wyjaśniła.
- Jeszcze raz mówię, że to nie jest mój kolega - jeny, co ona ma z tym 'kolegą' głupia baba. Zawsze wtrąca nos nie w swoje strawy, nie lubię jej.
- Dobrze, przepraszam, idźcie już, idźcie.
***
Po jakimś czasie, gdy już oprowadziłam mojego "kolegę", znaleźliśmy panią Brown i załatwił co tam miał do załatwienia mogłam wreszcie wrócić do swojego pokoju, ale niestety pod pretekstem
nie trafienia do wyjścia zmusił mnie, żebym go odprowadziła. Cały czas mówił mi o różnych rzeczach,
opowiadał o swoim życiu i w ogóle. Mówił też coś o tym, że jest w jakimś tam zespole,
ale to nie jest jakiś znany zespół. Cały czas właściwie miło spędziliśmy, przynajmniej mi się nie nudziło.
-To co, spotkamy się niedługo ? - zapytał, gdy doszliśmy już do drzwi wyjściowych.
-Co ? - powiedziałam zdezorientowana. Czy to miała być nie udana próba zaproszenia
mnie na randkę czy co.
-No wiesz, myślałem, że mnie lubisz - był strasznie zdziwiony moją reakcją i z wzajemnością.
-Nawet cię nie znam.
-Zawsze możemy się poznać - uśmiechnął się. - robisz coś jutro ?
-Jutro jest weekend, więc nie, ale ...
-To przyjdę jutro i gdzieś wyjdziemy, pa - powiedział i szybko wyszedł.
-Ale Kieran... . Co to za człowiek - powiedziałam pod nosem.
*******************************
Wiem, że i tak nikt tego nie czyta, ale co tam :D HEHEHEH Jeśli by się wam nudziło możecie
zajrzeć też na tego bloga, ja go pisałam, ale teraz kontynuuje moja przyjaaaciółka <3 :3 HEH
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz