To niesamowite, że minął już rok od kiedy znam moich głupków.
Rok od kiedy się z nimi przyjaźnię.
Rok od kiedy spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę o ile nie są w trasie.
Rok od kiedy jestem taka szczęśliwa.
Rok od kiedy jestem zupełnie inna.
Rok od kiedy zaczęłam nowy rozdział w swoim życiu.
I
pół roku od kiedy jestem z Kieran'em.
To takie dziwne, że w ciągu roku życie człowieka może się tak bardzo zmienić, wszystko
teraz jest inaczej...
To takie dziwne, że w ciągu roku życie człowieka może się tak bardzo zmienić, wszystko
teraz jest inaczej...
****
Rano obudziłam się strasznie podekscytowana, w końcu 18-ste urodziny ma się tylko raz w życiu.
Właściwie to każde urodziny ma się raz w życiu, ale tu nie chodziło o to. Wreszcie mogłam
się z tond wyprowadzić, właściwie będzie mi brakowało wszystkich moich znajomych,
choć nie miałam ich zbyt wielu. Co prawda nikt mi nie każe się z nimi rozstawać
na stałe, ale nie wiadomo jak to się dalej potoczy. Może o mnie zapomną.
Nie będą do mnie dzwonić, pisać. Po prostu mnie oleją.
Wzięłam wcześniej przyszykowane ubrania i poszłam do łazienki. Po długim prysznicu i ogólnym
porannym 'ogarnięciu' postanowiłam zadzwonić do Kiera, w końcu mieli
mi uszykować wielkie urodziny, właściwie nie takie wielkie. Miałam na nich być ja,
Kier, Dean, Sean, Kit, Olivia i Max.
Pierwszy sygnał...
drugi sygnał...
-Halo - usłyszałam głos chłopaka w telefonie.
-Kiedy będziecie ? - spytałam od razu.
-Właściwie to stoję pod twoimi drzwiami.
Wstałam z łóżka i przeszłam na drugi koniec pokoju by otworzyć drzwi za którymi stał
mój chłopak. Jak zawsze wyglądał idealnie. Miał na sobie białą koszulkę i fioletową bluzę z
nadrukiem cytryny na piersi, jak zawsze Lemon Clothing, jak by nie miał innych ubrań. Ale
przyznaję, że wygląda w niej strasznie sexi. Do tego miał ciemne rurki i białe skaty.
Przy uchu trzymał jeszcze telefon. Uśmiechnął się i schował go do kieszeni.
Od razu wpiłam się w usta ukochanego, poczułam zaplatające się masywne ramiona
wokół mojej talii, gdy tylko chciałam się już od niego oderwać. Mocno mnie objął, lecz
po chwili lekko rozluźnił swój uścisk. Po czym spojrzał mi głęboko w oczy.
- Wszystkiego najlepszego, moja staruszko - szepnął do mnie.
-Też Cię kocham - ucałowałam go w policzek. - możemy już iść ?
-Jasne, jasne, wszyscy już czekają na miejscu - uśmiechnął się.
***
Kiedy dojechaliśmy do domu Lemon'ów, Kieran otworzył mi drzwi samochodu i podał
rękę, żebym z niego wyszła. Był naprawdę kochany. Czułam jak bym znała
go całe, życie, a to był zaledwie rok. Chłopak objął mnie w pasie i razem ruszyliśmy
przed siebie, by po chwili przekroczyć próg domu i usłyszeć krzyk - "surprise".
------------------------
Zastanawiałam się, czy wrzucić już rozdział, czy jeszcze trochę dopisać, ale tydzień nic nie dodawałam, więc proszę :D
porannym 'ogarnięciu' postanowiłam zadzwonić do Kiera, w końcu mieli
mi uszykować wielkie urodziny, właściwie nie takie wielkie. Miałam na nich być ja,
Kier, Dean, Sean, Kit, Olivia i Max.
Pierwszy sygnał...
drugi sygnał...
-Halo - usłyszałam głos chłopaka w telefonie.
-Kiedy będziecie ? - spytałam od razu.
-Właściwie to stoję pod twoimi drzwiami.
Wstałam z łóżka i przeszłam na drugi koniec pokoju by otworzyć drzwi za którymi stał
mój chłopak. Jak zawsze wyglądał idealnie. Miał na sobie białą koszulkę i fioletową bluzę z
nadrukiem cytryny na piersi, jak zawsze Lemon Clothing, jak by nie miał innych ubrań. Ale
przyznaję, że wygląda w niej strasznie sexi. Do tego miał ciemne rurki i białe skaty.
Przy uchu trzymał jeszcze telefon. Uśmiechnął się i schował go do kieszeni.
Od razu wpiłam się w usta ukochanego, poczułam zaplatające się masywne ramiona
wokół mojej talii, gdy tylko chciałam się już od niego oderwać. Mocno mnie objął, lecz
po chwili lekko rozluźnił swój uścisk. Po czym spojrzał mi głęboko w oczy.
- Wszystkiego najlepszego, moja staruszko - szepnął do mnie.
-Też Cię kocham - ucałowałam go w policzek. - możemy już iść ?
-Jasne, jasne, wszyscy już czekają na miejscu - uśmiechnął się.
***
Kiedy dojechaliśmy do domu Lemon'ów, Kieran otworzył mi drzwi samochodu i podał
rękę, żebym z niego wyszła. Był naprawdę kochany. Czułam jak bym znała
go całe, życie, a to był zaledwie rok. Chłopak objął mnie w pasie i razem ruszyliśmy
przed siebie, by po chwili przekroczyć próg domu i usłyszeć krzyk - "surprise".
------------------------
Zastanawiałam się, czy wrzucić już rozdział, czy jeszcze trochę dopisać, ale tydzień nic nie dodawałam, więc proszę :D