poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 5

Obudziły mnie promienie słońca przedzierające się przez firankę w sypialnie
Kierana. Przetarłam oczy rękoma, obracając się na bok, żeby zobaczyć
chłopaka, ale jego już tam nie było. Przeciągnęłam się leniwie, ale
na razie nie miałam zamiaru wstawać. Jedyne czego teraz chciałam,
to poleżeć w wygodnym łóżku. Ale wiadomo, życie nigdy nie daje nam tego 
czego chcemy. HEH przynajmniej w moim przypadku.
Usłyszałam otwierające się drzwi, spojrzałam w ich stronę i
zobaczyłam wysokiego blondyna.

-Kieran kazał cię obudzić... - zaczął.
-Ale ja nie chce się budzić - mruknęłam i przewróciłam się na drugi bok.
-...miałem cię wywlec z łóżka za wszelką cenę - zaśmiał się - przepraszam.

Myślałam, że go zabije, gdy poczułam zimną wodę na moim ciele. 

-Deaaaaan... - krzyknęłam - ty głupku, jestem cała mokra - dodałam
podnosząc się szybko z łóżka.
-Ale przynajmniej podziałało - uśmiechnął się, po czym zamknął za sobą drzwi.
-Kretyn - powiedziałam już sama do siebie.

Podeszłam do wielkiej szafy w której Kieran trzymał swoje ubrania, chwyciłam
pierwszą-lepszą rzecz, którą mogłabym zastąpić moją przemoczoną koszulkę
i rzuciłam ją na łóżko. Była to czerwona koszula w kratę. Po założeniu
jej stwierdziłam, że mogłam wybrać coś innego, bo wyglądałam 
w tym jak w wieeeeelkim worku. Zaśmiałam się pod nosem podchodząc do
lustra, przeczesałam palcami wilgotne włosy, po czym ruszyłam w stronę drzwi.
Schodząc na dół usłyszałam śmiech chłopaków w kuchni. Skierowałam się
w tamtą stronę, by po chwili ujrzeć tam całą ich czwórkę.

-Cze...Naleśniiiiiiiiiiiiki - pisnęłam widząc rozłożone na talerzach jedzenie.

Podeszłam do mojego chłopaka stojącego przy patelni i ucałowałam go
w policzek, a następnie usiadłam na wolnym krześle przy stole.

Kieran dokończył smażenie naleśników i porozkładał je na talerzach, po
czym rozłożył je na stole.
-Właśnie rozmawialiśmy o naszej trasie... - przerwał ciszę Sean.
-... rozmawialiśmy z managerem i możesz z nami jechać - dodał Kier.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz