piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 4

Najlepsza przyjaciółka.
Flirtująca ( no może nie zupełnie ) z twoim chłopakiem.
Przyznam, nie codzienny widok.
Przynajmniej dla mnie.

Oboje natychmiast podnieśli na mnie wzrok. Widziałam to lekkie
zakłopotanie w oczach Olivii.

-Daj spokój Alex, to tylko ... - zaczęła, lecz nie pozwoliłam jej skończyć.
-Wyjdź stąd - powiedziałam na raz stanowczo i spokojnie.
-Przecież nie zrobiłam nic złego - próbowała się usprawiedliwić.
-Startujesz do mojego chłopaka i mówisz, że to nic takiego ?! Myślałam, że jesteś
moją prawdziwą przyjaciółką i że mogę tobie zaufać.
-Przecież nią jestem - uśmiechnęła się nie pewnie.
-Idź już
-Do zobaczenia - rzuciła w moją stronę, jak gdyby nigdy nic się nie stało.
-Przepraszam - odezwał się w końcu Kieran, wstając z kanapy.
-Ty nie masz za co przepraszać, za to ona ma.
-Proszę cię, nie kłuć się z nią o takie głupoty, to jest twoja przyjaciółka - pogłaskał
mój policzek zewnętrzną stroną dłoni.
-To BYŁA moja przyjaciółka - zaakcentowałam słowo "była".
-To był tylko jeden niewinny incydent.
-Jeszcze jej bronisz - zapytałam z niedowierzaniem.
-Nie - odpowiedział szybko - ale wiesz, jaka ona jest.
-Co nie znaczy, że może flirtować z tobą. Ty jesteś tylko mój - wtuliłam się
w jego klatkę piersiową.
-Mam dla ciebie drinka, chcesz, czy go wypić - spytał, dobrze znając
moją odpowiedź.

Usiedliśmy i zaczęliśmy pić nasze drinki, rozmawiając przy tym. 

-Zatańczymy ? - przerwał chwilę ciszy Kieran.
-Nie mam ochoty.
-Proooooszę - zrobił minę słodkiego szczeniaczka, szczerze mówiąc wyglądał
naprawdę przekonująco, ale nie zamierzałam mu ulec.
-Kier, to na mnie nie działa - uśmiechnęłam się - jestem już 
zmęczona - wyznałam - pójdę spać, kochanie.
-Zwiniesz się z własnych urodzin ?
-Nikt nie zauważy - zrobiłam przerwę by rozejrzeć się po pomieszczeniu.
Większość osób cały czas tańczyła, inne piły alkohol po kontach, a
inne po prostu ze sobą rozmawiały - są za bardzo zajęci sobą - zaśmiałam się.
-W takim razie mogę posiedzieć z tobą na górze ? - spytał.
-Oczywiście - cmoknęłam go w policzek.

niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 3

-Jest piękny - powiedziałam z zachwytem w głosie spoglądając na mój prezent.

Był to złoty łańcuszek z małą przywieszką - literką "K". Podeszłam do 
lustra i przyłożyłam naszyjnik do mojej szyi by zobaczyć jak
będzie na mnie wyglądał.

-Możesz ? - spytałam zmaterializowanego już obok mnie chłopaka, podając mu
oba końce łańcuszka. Chwycił je a ja uniosłam włosy, by mógł
go zapiąć. Po chwili łańcuszek wisiał już na mojej szyi, a ja przełożyłam
włosy na swoje lewe ramie.

-Dziękuję, kochanie.
-Nie ma za co, wyglądasz w nim cudownie - pochylił się w moją stronę i
ucałował moją szyję, na co ja lekko zachichotałam i obróciłam się
przodem do chłopaka.
-Wiem, ja we wszystkim wyglądam cudownie - zaśmiałam się.

Owinęłam ręce wokół jego szyi i skłoniłam, by trochę się przychylił po czym
przesunęłam swoje dłonie wyżej wplatając je w jego roztrzepane włosy.
Złączyłam nasze usta w długim pocałunku.

-Czemu to literka "K" ? - spytałam w przerwie pomiędzy pocałunkami - boisz
się, że o tobie zapomnę ? - uśmiechnęłam się szeroko, ukazując swoje zęby.
-Ostrożności nigdy nie za wiele - zaśmiał się - przynajmniej będziesz
o mnie cały czas pamiętać.

Chciałam jeszcze raz ucałować jego usta, ale gdy dzieliły nas już tylko
milimetry drzwi pokoju się otworzyły. Obróciliśmy szybko głowy w kierunku
jak się okazało Dean'a. Kieran spojrzał z wyrzutem na brata:
-Naucz ty się wreszcie pukać.
-Nie marudź. Wszyscy czekają na was na dole, a was nie ma.
-Już idziemy - pociągnęłam Kier'a w stronę drzwi.

Na dole wszyscy cały czas tańczyli, tym razem już do innej muzyki, której
nie kojarzyłam.

-Zatańczysz ? - podszedł do mnie Sean. Spojrzałam szybko na Kieran'a,
by dać mu znać, że niedługo do niego wrócę, ale Sean mi przerwał.
-Przecież Kier'uś się nie obrazi jak na chwilę cię porwę.

Uśmiechnęłam się do mojego chłopaka i odeszliśmy kawałek dalej
wśród tańczących par.
-Ile ty już wypiłeś ? - zaśmiałam się tańcząc tuż obok niego, do jakiejś
szybszej piosenki.
-Mmm... - zamyślił się - w sumie to sam już nie wiem.

Po trzech piosenkach przetańczonych z Sean'em poszłam w stronę
kanapy na której ostatnio go widziałam. Zdziwiłam się, gdy nie zobaczyłam go
tam samego tylko w towarzystwie Olivii. Dziewczyna wplotła swoje
palce we włosy chłopaka, który natychmiast odłożył je z powrotem
na jej kolana.

-Olivia ! - nie wytrzymałam swojej złości.

Rozdział 2

Impreza powoli się rozkręcała. Oczywiście chłopacy jak to oni musieli coś wykombinować.
Tym razem był to Ash i Robbie, którzy zaprosili jeszcze parę osób, w sumie
było ich całkiem sporo. Ale liczyło się tylko to, żeby nie było nudno, no i tak nie było.

Właśnie tańczyłam z Kierem do wcześniej wybranej przez niego płyty - "Take
me home" - One Direction. Kiedy zaczęła się druga, czy trzecia
piosenka "Little things" chciałam zwinąć się z parkietu, ale Kieran oczywiście mi na to
nie pozwolił, oplatając mnie swoimi ramionami. Rzuciłam mu gniewne
spojrzenie po czym się zaśmiałam i położyłam ręce na jego szyi.

Kiedy tylko piosenka się skończyła mój chłopak chwycił mnie za rękę i
pociągnął lekko w stronę schodów. Potulnie szłam za nim podśmiechując się
na samą myśl co mógłby wymyślić. Gdy byliśmy już na
górze otworzył drzwi swojego pokoju. Puściłam jego rękę, podeszłam
do łóżka i usiadłam na jego skraju. Kier zamknął drzwi co odcięło
nas od głośnej muzyki. Podszedł do szafy i coś z niej wyciągnął, chowając to za sobą.
Następnie podszedł bliżej mnie.

-Mogę się już dowiedzieć co tu robimy ? - spytałam zniecierpliwiona.
-Już, już - powiedział przewracając oczami, za co trzepnęłam go ręką w ramię. - Ej... , 
bo nie dostaniesz prezentu. - potarł swoją dużą dłonią ramię.
-Dobrze, będę już grzeczna - uśmiechnęłam się jak mała dziewczynka - To
teraz go dostanę ?
-Nie wiem, a ja dostanę buziaka ? - wyszczerzył swoje zęby w szerokim uśmiechu.

Podeszłam do niego bliżej, zarzuciłam ręce na jego szyi i przyciągnęłam do siebie,
by się lekko schylił, po czym zaczęłam go namiętnie całować.
Po chwili odsunęłam się lekko.

-A teraz zasłużyłam sobie na ten prezent ?
Chłopak pochylił się do mnie i szepnął mi do ucha:
-Chyba powinienem częściej kupować ci prezenty.
Uśmiechnęłam się do niego, a potem usiedliśmy na łóżku.

-Proszę, skarbie - podał mi małą torebeczkę - mam nadzieję, że ci się spodoba - dodał, gdy już
zabrałam prezent.


----------------------

Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, napisz w komentarzu c: